Filipe Luís: To nie był nasz najlepszy mecz
Filipe Luís powiedział, że zwycięstwo Flamengo 1:0 przeciwko Deportivo Táchira w Wenezueli w inauguracyjnym meczu drużyny w Copa Libertadores, było wielkim wynikiem, ale nie wielkim występem. Trener ocenił, że zespół nie był dobrze przygotowany i miał trudności na wyjeździe, gdy przeciwnik, który wcześniej grał w systemie 4-4-2, przeszedł na linię pięciu obrońców.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"Wracam spokojny z wielkim zwycięstwem, nie jest łatwo wygrać w Libertadores. Uznaję, że to nie był nasz najlepszy mecz, nie byliśmy dobrze zgrani. Przeciwnik postawił nam trudne warunki. Zawsze uważam, że kiedy nie jesteśmy w najlepszej formie, musimy rywalizować. Nie zawsze będziemy grać dobrze. Przeciwnik zaprezentował się dobrze. Zaskoczyli nas zmianą systemu, nie grali wcześniej z linią pięciu obrońców, i to było dla mnie niespodzianką. To nie była nasza najlepsza noc, ale najważniejsze jest to, że drużyna potrafiła się dobrze zachować, aby wygrać." - powiedział Filipe Luís.
Trener przeanalizował także trudności Flamengo w kreowaniu gry w tym meczu. Filipe Luís powiedział, że zespół popełniał wiele błędów, gdy miał miejsce do gry, co umożliwiło Deportivo Táchira utrzymanie się przy piłce. Wejście na boisko Alexa Sandro, Juninho i Allana zmieniło postawę drużyny.
"Myślę, że to był trudny mecz, ponieważ rywale grali z pięcioma obrońcami, obniżyli blok defensywny i mieliśmy trudności z przedarciem się. Graliśmy wolno i nie mogliśmy znaleźć przestrzeni. Kiedy mieliśmy okazję, popełnialiśmy wiele błędów. To dało przeciwnikowi możliwość kontrolowania piłki. Dokonałem zmian, które sprawiły, że drużyna poczuła się bardziej komfortowo. Nie mieliśmy problemów z wyprowadzaniem piłki, ale z przejściem pod pole karne rywala. W takich trudnych dniach musimy wiedzieć, jak rywalizować, aby wygrać." - dodał.
Pomimo ograniczeń Deportivo Táchira, Filipe Luís powiedział, że nie spodziewał się łatwego meczu. Zwrócił uwagę na męczącą podróż do Wenezueli, która trwała 13 godzin.
"Wiedziałem, że to będzie trudny mecz. Wyruszyliśmy z Rio o 10:00 i dotarliśmy do Wenezueli o 23:00. Mamy droższą drużynę, to prawda, ale na boisku gra 11 na 11. Wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie, na terenie rywala, który miał jasny plan gry. Moi obrońcy rozegrali wspaniały mecz i byli kluczowi, byśmy nie stracili bramki. W Libertadores nigdy nie jest łatwo, musimy bardzo doceniać to zwycięstwo." - stwierdził Filipe Luís.
Flamengo rozegra kolejne spotkanie już w niedzielę przeciwko Vitórii na stadionie Barradão, w ramach 2. kolejki Campeonato Brasileiro. Następny mecz w Copa Libertadores zespół Filipe Luísa zagra przeciwko Central Córdoba w nocy ze środy na czwartek, na Maracanie.
INNE FRAGMENTY KONFERENCJI PRASOWEJ
PIERWSZE ZWYCIĘSTWO NA WYJEŹDZIE OD 2022 ROKU
"Ostatnio ktoś mnie zapytał, czy wolę wygrywać, czy grać dobrze. Wolę wygrywać, grając dobrze, ale jeśli miałbym wybierać, to wolę wygrać, to jest najważniejsze. Chociaż nie był to nasz najlepszy mecz pod względem zespołowym, pomógł niektórym zawodnikom odzyskać pewność siebie i rytm. Nie jest łatwo wygrać z żadnym rywalem. Na wyjeździe, po męczącej podróży, z przeciwnikiem wspieranym przez własnych kibiców… Mój zespół potrafił dobrze rywalizować, przetrwać trudne momenty i doceniam to zwycięstwo. Oni nie chcą przestać wygrywać i nadal są bardzo głodni sukcesu."
CO POWIEDZIAŁ W SZATNI PODCZAS PRZERWY
"Myślę, że w pierwszej połowie wydawało się, że mamy spokój, ale ja tego nie czułem. Mieliśmy problem ze zrozumieniem, jak przedostać się przez ostatnią linię rywali, co było dla nas zaskoczeniem. Nie przygotowaliśmy się na to. Niektórzy zawodnicy nie mogli się odnaleźć. W przerwie skorygowaliśmy pewne szczegóły, zespół wrócił, dokonaliśmy zmian, byliśmy świeżsi i lepiej atakowaliśmy. Do drugiej strefy boiska drużyna grała z pewnością siebie, ale problemem było przedostanie się przez silną obronę rywala. To mocny zespół u siebie, trudno będzie tu wygrać."
KLUCZ DO ZWYCIĘSTWA I PRZYGOTOWANIA DO KOLEJNEGO MECZU
"Kluczem była cierpliwość, kontrolowanie kontrataków, co w pierwszej połowie nam nie wychodziło, ale poprawiliśmy to po przerwie. Trzeba było lepiej atakować przestrzenie i lepiej rozumieć, gdzie rywale zostawiali luki, aby je wykorzystać. Myślę, że to był klucz do sukcesu. O kolejnym rywalu jeszcze nie myślę, teraz koncentruję się na meczu z Vitórią, a potem pomyślę o Libertadores."
POBYT W WENEZUELI
"Byłem tu w 2008 roku z Deportivo La Coruña na mecz towarzyski i wtedy przegraliśmy. Kiedy analizowałem Táchirę, rozpoznałem stadion, więc poszukałem tamtego meczu i miałem dobre wspomnienia z tamtego okresu przygotowawczego. Wtedy to była inna Wenezuela, dziś bardzo się zmieniła, ale to wciąż piękne miejsce. Jestem zachwycony, klimat, bardzo mili ludzie i świetne jedzenie… Zdecydowanie wolę góry od plaż, a tutaj jest mnóstwo gór i natury. Jestem tu bardzo dobrze przyjęty. Mam nadzieję, że w Rio odwzajemnimy tę gościnność."
KONTROWERSYJNA WYPOWIEDŹ O "NIESTUDIOWANIU RYWALA"
"Wyrwano to z kontekstu, nie wiedziałem, że to było kontrowersyjne. Taki jest mój sposób pracy, nie wiem nic o kolejnym rywalu, nawet nie znam nazwisk zawodników. Mojego następnego rywala, Vitórię, zacznę analizować dopiero jutro, oglądając ich mecze. Nie chodzi o Táchirę, Vitórię czy Central Córdoba, tak robię zawsze. Żyję mecz po meczu. Oczywiście studiowałem Deportivo, oni też nas analizowali. Jestem pewien, że ich trener robi to samo, po zakończeniu meczu zaczyna analizować kolejnego przeciwnika. To drużyna z dobrymi zawodnikami i mówiłem swoim piłkarzom, że nie będzie łatwo i tak właśnie było. Jeśli ktoś poczuł się urażony moimi słowami, przepraszam, nie było to moją intencją. To po prostu mój sposób pracy."