Filipe Luís docenia punkt zdobył na wysokości
Flamengo nie wygrało, ale też nie przegrało kluczowego meczu z LDU, rozegranego we wtorek w 3. kolejce Copa Libertadores. Porażka postawiłaby Rubro-Negro w trudnej sytuacji - cztery punkty za Ekwadorczykami - jednak bezbramkowy remis utrzymał podopiecznych trenera Filipe Luísa w dobrej pozycji w grupie. Na konferencji prasowej po spotkaniu szkoleniowiec ujawnił, że Bruno Henrique musiał skorzystać z butli tlenowej, i podkreślił wartość zdobytego punktu na wysokości 2850 m n.p.m. w Quito.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"Zawsze bardzo trudno grać na wysokości Quito. Sam już tutaj przegrywałem wysoko, ale też wygrywałem, to skomplikowane. Wszystko jest inne. Piłka jest szybsza, kontrola wymyka się spod stóp. Czasem chcesz zagrać podanie do przodu, a piłka po prostu ucieka. Wybraliśmy więc krótsze podania. Wiemy, że przeciwnik też się męczy, nawet jeśli jest zaaklimatyzowany. Chcieliśmy, żeby biegali za piłką, żeby nie mogli utrzymać takiego tempa, jakie mają u siebie. Oglądałem ich wiele meczów, to imponujące, jak dominują u siebie. Drużyny, które grały tu z piątką obrońców, były spychane pod własną bramkę, a oni strzelają z dystansu, korzystają z dobić, Arce jest niezwykle niebezpieczny w powietrzu... Po prostu cię wypierają i nie możesz wyjść. Tylko Bruno potrzebował tlenu, ale wszyscy to odczuwali. Sprawdzałem dane z zeszłego roku i analizowałem, kto najmniej cierpi. Kluczową rolę defensywną miał Gérson, odpowiadał za pressing i wspieranie Wesleya. Spisał się fenomenalnie. A przy piłce praktycznie nie popełniał błędów. To on wziął na siebie największe fizyczne obciążenie. Evertton (Araújo) i Erick (Pulgar) byli niesamowici. Pulgar prawie nie popełnił błędów, pokrywał całe boisko, przechwycił wiele groźnych podań. Nikt nie jest podstawowym przypadkiem. Jestem bardzo zadowolony z jego gry i z gry Ayrtona (Lucasa). To zawodnicy, którzy muszą czuć się komfortowo na boisku." - powiedział Filipe Luísa.
Zapytany o Gonzalo Platę, który został wykluczony z meczu z powodu bólu w lewym kolanie, Filipe Luís przyznał, że ekwadorski napastnik miał być w wyjściowym składzie, gdyby nie kontuzja w ostatniej chwili.
"Tak, miał grać w pierwszym składzie. Powiedziałem mu to jeszcze po meczu z Vasco. To dla mnie bardzo ważny i wyjątkowy zawodnik. Ma cechy, które cenię, potrafi wykorzystywać wolne przestrzenie, współpracować z kolegami. Niestety poczuł nietypowy ból w kolanie i musimy poczekać na badania, by ocenić sytuację. Jako trener jest mi przykro, że nie mogłem go wykorzystać. Ale jemu było jeszcze trudniej, chciał zagrać u siebie, w swoim kraju. Wiem, że był bardzo rozgoryczony, że nie mógł pomóc. Ale wie, że jest dla mnie i dla zespołu niezwykle ważny." - dodał.
Po remisie Flamengo ma teraz cztery punkty i pozostaje na trzecim miejscu w Grupie C, ale utrzymało jedno punktową stratę od LDU, które ma pięć punktów. Central Córdoba również ma cztery oczka i może dojść do siedmiu, jeśli w czwartek pokona Deportivo Táchira.
INNE WYPOWIEDZI FILIPE LUÍSA
NIESPODZIANKA LDU
"Wprowadzili drobną zmianę, grali z dwoma defensywnymi pomocnikami. Jeden z nich przez cały mecz niemal nie odstępował Arrascaety. Ale to dawało nam możliwość wyprowadzania ataków. Problemem było przyspieszenie tempa. Gérson otrzymał podanie, które byłoby idealne dla Everttona, ale tylko na poziomie morza. Wybraliśmy kontrolowaną grę, by uniknąć presji rywala. Jednak z tego, co widziałem w meczu z Táchirą, LDU zdominowało drugą połowę i wykonało 15 dośrodkowań. Tu udało im się stworzyć presję tylko w ostatnich 5 minutach. Jestem dumny z wysiłku moich zawodników, gra tutaj jest trudna."
SMAK REMISU
"Chcieliśmy wygrać. To zwycięstwo byłoby niezwykle ważne. Sami wpędziliśmy się w tę sytuację, przegrywając u siebie z Central Córdoba. Teraz musimy grać wyłącznie o wygrane. Teraz i zawsze. Ale biorąc pod uwagę okoliczności, nie absencje, bo ufam zawodnikom, którzy dziś grali, lecz trud gry z LDU na ich terenie, ten remis utrzymuje nas przy życiu w walce o awans, który jest naszym celem."
DEBIUT JAKO TRENER NA WYSOKOŚCI
"Każda moja konferencja to niemal jakaś „pierwsza raz” (śmiech). Młody trener tak ma. Jesteśmy tu, by się rozwijać. To, że sam grałem tu i należałem do tych, którzy najbardziej cierpieli z powodu wysokości, pozwala mi doradzać zawodnikom. Ale to niemożliwe, każdy odczuwa to inaczej, każdy gra inaczej. Przygotowując taktykę, analizuję schemat przeciwnika, szukam wolnych stref i staram się dać zawodnikom rozwiązania, by czuli się pewniej. Reszta to ich wybór: przyspieszyć, zwolnić, strzelić z dystansu. Próbowałem podzielić się swoimi doświadczeniami, ale większość z nich już tu grała. Nie ma tu wiele do tłumaczenia. Tutaj się cierpi, nie da się utrzymać takiego tempa jak na poziomie morza. Ale to właśnie piękno Libertadores, moim zdaniem. To wyjątkowe doświadczenie móc grać na takiej wysokości."
AYRTON LUCAS
"Już po meczu z Vasco go chwaliłem. Ayrton potrzebował solidnego występu, w którym poczułby się pewnie na swojej pozycji, kontrolował tempo w ataku i obronie. Przeciwko Vasco nie pomylił się ani razu w podaniach, przyspieszył grę zespołu, a potem zapewnił defensywną stabilność. I przede wszystkim jego gra w powietrzu, za którą krytykowali go kibice, była dziś perfekcyjna. Krył Vegettiego przez cały mecz i poradził sobie znakomicie. Brakowało mu ciągłości gry, a bez tego trudno o dobre występy. Dziś, z pewnością siebie i regularną grą, zobaczyliśmy Ayrtona, który kiedyś przybył do Flamengo, który zostawił mnie na ławce, Ayrtona zdolnego do gry w brazylijskiej kadrze. Może jeszcze więcej. Krok po kroku budujemy jego pewność siebie, by mógł się rozwijać."
VICTOR HUGO POZA PLANAMI?
"To nieprawda. Nikt nawet nie wspomniał mi o Victorze Hugo. Codziennie rozmawiam z Boto. Grałem z nim, lubię go, to pomocnik, który nie traci piłki. Był podstawowym zawodnikiem Flamengo w 2022 lub 2023 u Sampaoliego, stracił miejsce w 2024 i wybrał odejście. Składanie zespołu to moja opinia, ale nie moja decyzja. Jeśli jutro Boto zechce sprowadzić Haalanda, może to zrobić bez konsultacji ze mną. Mogą mnie wysłuchać, ale ostatecznie to władze odpowiadają za transfery. W przypadku Victora Hugo, to nieprawda (że jest poza planami). Oczywiście będą wzmocnienia, jedni przyjdą, inni odejdą, taki jest cykl w futbolu. Ważne, że mamy zrównoważony skład w każdej linii."
REWANŻ Z LDU NA MARACANIE
"LDU jest świetnie przygotowane do gry u siebie, ale potrafi też grać na wyjeździe. Spodziewam się, że będą próbowali naciskać, grać bardzo wertykalnie, z szybkimi zmianami strony i dośrodkowaniami. Na pewno wykorzystają nasze straty do kontrataków. U siebie musimy zagrać solidnie, by wygrać. To nie będzie łatwe, LDU nigdy nie jest prostym rywalem."
ZNEUTRALIZOWANA PRAWA STRONA LDU
"Defensywnie to był bardzo zorganizowany mecz. Nie przyjechaliśmy po jeden punkt, chcieliśmy trzy. Ale w obronie spisaliśmy się dobrze: wysoka linia, małe przestrzenie między formacjami, brak czasu dla szybkiego i niebezpiecznego Ramíreza (skrzydłowego). Byłem pod wrażeniem, to utalentowany zawodnik, ma mnóstwo asyst. Więc wysoka linia, odwaga moich zawodników, by grać tak agresywnie, i brak przestrzeni dla rywali. Zmusiliśmy ich do gry prostymi podaniami, a nasi stoperzy czuli się komfortowo. Gdy jednak cofnęliśmy się, gorzej blokowaliśmy podania przez środek i w ostatnich 10 minutach zobaczyliśmy, jak niebezpieczni potrafią być. Przy ich liczbie strzałów i skutecznych napastników w polu karnym, obrona zawsze jest trudna."
SYTUACJA W GRUPIE C
"Nie jesteśmy w komfortowej sytuacji, jesteśmy za LDU. Tak, mamy jeszcze dwa mecze u siebie, ale gramy z Central Córdoba na wyjeździe, a to nie będzie proste. Ale wierzę, że z naszą drużyną i stylem gry awansujemy. Cel to wyjść z grupy, jeśli z pierwszego miejsca, tym lepiej. Kalendarz jest napięty, to już czwarty mecz w 12 dni. Zawodnicy dają z siebie wszystko i muszą to robić dalej, by dotrzeć do 1/8 finału, a potem zajść jak najdalej w tych pięknych i wyjątkowych rozgrywkach."