Jest awans, ale nie obyło się bez nerwów
Flamengo wystawiło nerwy swoich kibiców na próbę na stadionie Maracanã, flirtowało z tragedią, ale ostatecznie zdołało wygrać 1:0 z Deportivo Táchira, zapewniając sobie awans do 1/8 finału Copa Libertadores. Rubro-Negro potrzebowali dowolnego zwycięstwa, aby przejść dalej, mierząc się z ekipą o najgorszym bilansie w rozgrywkach. Mimo to mieli duże trudności ze stwarzaniem sytuacji i zdobyła gola tylko po stałym fragmencie gry, który wykończył w polu karnym Léo Pereira. Pod koniec spotkania zespół prowadzony przez Filipe Luísa był bliski straty bramki po potężnym strzale Lucasa Cano z bliskiej odległości. Zwycięstwo przyniosło ulgę, ale wywołało również gwizdy i żądania "zaangażowania" ze strony kibiców.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
SYTUACJA W TABELI
LDU, Flamengo i Central Córdoba zakończyły fazę grupową z dorobkiem 11 punktów. Jednak to ekwadorska drużyna zajęła pierwsze miejsce, a Rubro-Negro drugie, ze względu na lepszy bilans bramkowy. Deportivo Táchira przegrało wszystkie swoje mecze i zakończyło udział w Copa Libertadores bez zdobycia choćby jednego punktu. Flamengo pozna swojego przeciwnika w 1/8 finału podczas losowania w najbliższy poniedziałek.
PIERWSZA POŁOWA
Pierwsza połowa to całkowita dominacja Flamengo w posiadaniu piłki, jednak bez skuteczności w ataku. W początkowych minutach zespół wywierał stałą presję, stosując wysoki pressing. Wielokrotnie dośrodkowywano w pole karne Deportivo Táchira, ale niewiele piłek dotarło z jakością do Pedro. Z czasem tempo gry spadło, a zespół Filipe Luísa stał się przewidywalny. Luiz Araújo miał najlepszą szansę pierwszej części, otrzymując podanie od Pedro w polu karnym, lecz zatrzymał go bramkarz Jesús Camargo. Poniżej oczekiwań zaprezentował się Giorgian de Arrascaeta - po otrzymaniu kilku podań w polu karnym źle przyjmował piłkę, marnując okazje. Dwukrotnie też upadł w szesnastce, a za drugą symulację otrzymał żółtą kartkę. Deportivo Táchira grało bez ambicji ofensywnych - ich ataki ograniczały się do niegroźnych strzałów José Balzy i Bryana Castillo. Pozytywnym akcentem po stronie Rubro-Negro był Allan, który oddał trzy strzały z dystansu, z czego jeden był groźny.
DRUGA POŁOWA
Michael został zmieniony przez Bruno Henrique już w przerwie, a Flamengo wróciło na boisko z większą agresją. Już w pierwszej minucie Bruno Henrique dośrodkował do Gérsona, który głową uderzył wprost na bramkę, ale został zatrzymany przez Jesúsa Camargo. Giorgian de Arrascaeta ponownie miał szansę na strzał, ale znów lepszy był bramkarz. Zapał Flamengo szybko osłabł - zawodnicy zaczęli odczuwać presję możliwego odpadnięcia i grali bardzo nerwowo. Przyspieszali grę na siłę, podawali niedokładnie i nie potrafili skutecznie atakować. Tę napiętą atmosferę przerwała dopiero bramka Léo Pereiry w 65. minucie, który dobił piłkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego od Luiza Araújo. Flamengo dalej naciskało, m.in. strzałami Wallace'a Yana i Luiza Araújo, i zdołało zepchnąć przeciwnika do obrony. Trener Edgar Greco jednak nie odpuścił i wprowadził zmiany, które dodały energii jego drużynie - Deportivo Táchira było blisko wyrównania. W końcówce obrona Flamengo zaczęła się gubić i tracić piłki w niebezpiecznych strefach. Już w doliczonym czasie gry Lucas Cano znalazł się sam na sam z bramkarzem po błędzie obrony, oddał mocny strzał, ale Agustín Rossi obronił fenomenalnie nogą, ratując awans Flamengo do kolejnej rundy. Wynik przyjęto z ulgą, ale też z krytyką ze strony kibiców.
ZNANE TWARZE NA TRYBUNACH
Na stadionie Maracanã pojawiły się specjalne osobistości. Nowy selekcjoner reprezentacji Brazylii, Carlo Ancelotti, oglądał mecz ze swoją sztabem z trybuny honorowej. Spotkał się tam z Viníciusem Júniorem, który również przyszedł dopingować klub, którego jest wychowankiem. Na trybunach wśród kibiców obecny był inny wychowanek Rubro-Negro, João Gomes, obecnie zawodnik Wolverhampton.
FLAMENGO 1:0 DEPORTIVO TÁCHIRA - 6. KOLEJKA COPA LIBERTADORES
STADION: Maracanã w Rio de Janeiro (RJ).
WIDZÓW: 66.082.
ARBITER: Carlos Ortega (COL).
ASYSTENCI: Jhon Gallego (COL), Richard Ortiz (COL).
VAR: Keiner Jimenez (COL).
ŻÓŁTE KARTKI: Wesley, Arrascaeta (FLA); Requena (TAC).
BRAMKI: 66' Léo Pereira (1:0).
FLAMENGO: Rossi; Wesley, Léo Ortiz, Léo Pereira, Alex Sandro; Gérson (88' Ayrton Lucas), Allan (59' Varela), Arrascaeta (70' Evertton Araújo); Luiz Araújo, Michael (46' Bruno Henrique), Pedro (69' Wallace Yan). TRENER: Filipe Luís.
DEPORTIVO TÁCHIRA: Camargo; Rosales, Quintero (77' Castillo), Sánchez, Acevedo; Requena (85' Zuñiga), Saggiomo (85' Fioravanti), Cova, Calzadilla; Castillo (60' Cano), Balza (61' Duarte). TRENER: Edgar Pérez Greco.