Léo Ortiz rozczarowany sposobem pożegnania Filipe Luísa
Flamengo przeżyło burzliwy tydzień przed zdobyciem 40. tytułu Campeonato Carioca. Po triumfie nad Fluminense, Léo Ortiz przyznał, że drużyna była rozczarowana sposobem, w jaki Filipe Luís został zwolniony. Zawodnik podkreślił, że można krytykować pracę trenera, ale były lewy obrońca nie zasłużył na takie potraktowanie przez władze klubu.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"To był nietypowy tydzień, bardzo mnie to zasmuciło. Najważniejsze jest to, w jaki sposób potraktowano klubową legendę. Nie mogę wtrącać się w decyzje władz, także z szacunku do trenera, który przyszedł. Nie chodzi o to, że nie można krytykować, ale o sposób, Filipe zawsze traktował Flamengo z wielkim szacunkiem. Myślę, że właśnie tego zabrakło w stosunku do niego. Czy zasłużył na zwolnienie, czy nie, to decyzja zarządu, a zawodnicy muszą ją uszanować. W Brazylii brakuje trochę szacunku do klubowych idoli. Nie chodzi o to, że nie można krytykować pracy, bo on też popełniał błędy, ale my, zawodnicy, również je popełniamy i również zasługujemy na krytykę. Uważam jednak, że można było zrobić to w inny sposób." - powiedział Léo Ortiz.
Przed i po zwolnieniu Filipe Luísa drużyna była pod presją ze strony zarządu. Po porażce w pierwszym meczu z Lanús, prezydent Luiz Eduardo Baptista odbył spotkanie z zespołem, natomiast w dniu pożegnania trenera José Boto obarczył zawodników odpowiedzialnością za tę decyzję.
W ostatnich dniach, jeszcze przed zwolnieniem Filipe, wewnętrzna presja dotycząca postawy niektórych zawodników wzrosła. Luiz Eduardo Baptista uważał, że poprzedni trener i José Boto byli w pewnych kwestiach zbyt liberalni. Dlatego profil Leonardo Jardima, uznawanego za bardziej surowego i zdyscyplinowanego, był jednym z powodów, dla których prezydent chciał go zatrudnić.
"Musimy uszanować ich decyzję i skupić się na pracy z nowym trenerem. Straciliśmy świetnego trenera, ale zyskaliśmy również świetnego trenera. Jak już mówiłem, to, co nas zasmuciło, to sposób, w jaki Filipe został potraktowany. Wszyscy bardzo go szanowali. Na zewnątrz pojawiło się wiele kłamstw o naszej drużynie, że niby jesteśmy grupą bez dyscypliny, a to jest zespół ciężko pracujących ludzi. Filipe dawał nam pewną swobodę, ale zawsze z poszanowaniem pracy wszystkich. Było wiele sytuacji wymagających reakcji, jak choćby w przypadku Pedro, więc nigdy nie brakowało wymagań ze strony Filipe. Mówiono tak, jakby wszystko było dozwolone i panował chaos, ale tak nie było. Teraz przyszedł Jardim, szanujemy decyzję zarządu i musimy pracować. Straciliśmy wielkiego trenera, ale zyskaliśmy też innego wielkiego, który jest zwycięzcą i przychodzi tutaj, by pomagać nam wygrywać." - powiedział obrońca.
W 70. minucie Léo Ortiz zderzył się głowami z Johnem Kennedym i Léo Pereirą. Zawodnik ucierpiał najbardziej i doznał rozcięcia na twarzy. W tym sezonie był krytykowany przez kibiców za swoje występy, ale wspomniał o poświęceniu po kontuzji kostki w 2025 roku.
"Zawsze jestem gotowy na takie poświęcenie, zrobiłbym wszystko dla Flamengo. Czasem robię wiele rzeczy, których ludzie nie widzą, bo nie mam w zwyczaju wszystkiego pokazywać, zwłaszcza po tamtym momencie z kontuzją w zeszłym roku i na początku tego sezonu. Dzisiaj znowu skończyło się to grą mimo bólu z powodu rozcięcia na twarzy. Chodzi o to, by zrobić wszystko dla Flamengo. Cieszę się, gdy osiągamy sukcesy w taki sposób, bo tak właśnie podchodzę do pracy. Kiedy nie miałem kontuzji, zawsze kierowałem się zaangażowaniem, profesjonalizmem i ciężką pracą. Niezależnie od krytyki, taka jest moja mentalność i wierzę, że dzięki temu wszystko zacznie się układać." - zakończył.