Rossi: Tak, miałem szczęście

Rozmiar tekstu: A A A

W tradycyjnej "ocenie występów Flamengo" Agustín Rossi został opisany jako "zwykły widz" podczas zwycięstwa 4:0 nad Bolívar na stadionie Maracanã w nocy ze środy na czwartek. Nawet nie wiedząc o tym opisie, bramkarz Rubro-Negro zaprotestował i przypisał sobie autorstwo pewnego "cudu". W najgroźniejszej akcji przeciwnika, kiedy Patito Rodríguez trafił w słupek, lewa ręka Argentyńczyka była kluczowa w zapobiegnięciu wyrównania.

"Tak, miałem szczęście, że udało mi się trochę odbić piłkę, żeby trafiła w słupek, a potem wróciła do mnie. I pomogłem drużynie nie stracić gola." - cieszył się bramkarz po opuszczeniu murawy stadionu Maracanã.

Flamengo ułatwiło sobie życie, otwierając wynik po niecałej minucie gry, ale niewiele brakowało, by ta akcja 12 minut później nie zniweczyła przewagi Rubro-Negro. Agustín Rossi, który pocałował piłkę po obronie, uważa, że gdyby piłka wpadła do bramki, mecz byłby trudniejszy.

"Początek meczu był dla nas trudny, na szczęście udało nam się szybko otworzyć wynik golem Gérsona przed upływem minuty. Ale potem oni zaczęli grać, mieli tę okazję, myślę, że jedną lub dwie więcej. Gdyby ta piłka wpadła, byłoby trochę trudniej ponownie zdobyć prowadzenie. Ale myślę, że po tym zagraliśmy świetny mecz i zdobyliśmy trzy kolejne gole, które są ważne dla bilansu w Libertadores." - zakończył.

iconautor: MentiX

icon 16.05.2024

icon17:59

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy