Saúl wyjaśnia, jak swobodnie korzysta z mediów społecznościowych, opisuje swoją relację z Filipe Luísem

Rozmiar tekstu: A A A

Saúl Ñíguez Esclapez jest daleko od bycia tylko kolejnym "gringo" w Rio de Janeiro. Spacerowanie po centrum handlowym z rodziną, pagode w radiu samochodowym i funk dominujący w mediach społecznościowych sprawiają, że 31-letni Hiszpan jest niemal jak prawdziwy carioca.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

We Flamengo od lipca tego roku, pomocnik nadal jest pod wrażeniem szaleństwa fanów. Najbardziej emblematycznym i niedawnym przykładem była inwazja kibiców na autobus w drodze do Limy przed finałem Copa Libertadores.

Starając się być zwykłym człowiekiem, daleko od wizerunku gwiazdy popu, jaki ma piłkarz Flamengo, Saúl powoli przyzwyczaja się do pierwszego doświadczenia w karierze poza Europą.

"Nie, z tego powodu (AeroFla) nigdy nie przeszedłem. To zdarza się tylko we Flamengo, to zdarza się tylko tutaj. Prawda jest taka, że to ogromne wsparcie dla nas, a stawić czoła meczowi finałowemu Libertadores po otrzymaniu tyle czułości jest zdecydowanie lepsze. Widzisz różnicę. To zupełnie inne i niesamowite doświadczenie. To coś, co zawodnik zachowuje na zawsze i będzie pamiętał przez resztę życia. Dla mnie to znacznie piękniejsze niż wygrana. Znacznie piękniejsze jest przeżyć to niż wygrać lub przegrać Libertadores. Bo w końcu Libertadores to tytuł, zostaje zapisany, ale to doświadczenie zabieram ze sobą na resztę życia. Mówiłem kolegom, że chcę wyjść i zrobić zdjęcie życia. To było niesamowite. Potem masz szczęście, że po wygranej możesz świętować z kibicami, co jest kolejnym szaleństwem. Ale to są rzeczy, których doświadczasz tylko tutaj, ze względu na wielkość klubu i fanów." - powiedział Saúl.

Saúl rozegrał 22 mecze od momentu przejścia do Flamengo w lipcu. Hiszpan przyznaje, że problem z ścięgnem w lewej nodze prawdopodobnie zmusi go do operacji pod koniec sezonu i przyznaje, że w pewnym stopniu uniemożliwiło mu to dłuższą serię występów po obiecującym początku.

Rozegrał cztery mecze w kampanii Flamengo, które zdobyło Copa Libertadores. Był w wyjściowym składzie w rewanżu 1/8 finału przeciwko Internacionalowi i w obu ćwierćfinałowych spotkaniach przeciwko Estudiantes, a także wszedł na boisko w meczu przeciwko Racingowi w Argentynie w półfinale. Pomocnik przyznał, że poczuł pewien wstyd, świętując tytuł bez gry w finale z Palmeiras w Limie.

"Jestem bardzo szczery i prawdę mówiąc, byłem bardzo zły, że nie zagrałem w finale. W noc poprzedzającą finał wyobrażałem sobie gola, pomyślałem, że dawno nie strzeliłem i mogłoby to być w finale. Wyobrażałem sobie to, a gdy widzisz, że nie grasz, to ogromny cios. Potem myślisz o drużynie, o tym, co osiągnęliśmy, i chcesz świętować i cieszyć się tym. Ale w tamtym momencie byłem naprawdę wkurzony. Na końcu jestem jednak bardzo szczęśliwy, że udało mi się zdobyć te dwa tytuły. W Brasileirão masz możliwość gry częściej, czujesz się uczestnikiem, i jest to zupełnie inaczej, ale w Libertadores byłem wkurzony. Chciałem grać, chciałem strzelić gola. Byłem wkurzony. Ale, jak powiedziałem, jestem bardzo szczęśliwy, że zdobyłem te dwa bardzo wyjątkowe tytuły. To baza tego, co musimy zrobić w przyszłym roku. Przyszły rok będzie bardzo trudny, bo bardzo ciężko jest poprawić to, co osiągnęliśmy. Mając tak wysoki tytuł, na pewno pojawi się wiele krytyki. Może to być rok negatywny po czymś tak pozytywnym. Musimy wiedzieć, jak zarządzać tymi momentami. To czas, w którym musimy dać z siebie wszystko i wygrać wszystkie możliwe mecze." - dodał.

PRAWIE JAK CARIOCA

Saúl odnosi sukcesy w mediach społecznościowych, publikując posty z tekstami piosenek funkowych carioca, wiele z nich przeznaczonych dla osób powyżej 18. roku życia. Hiszpan żartuje, że nie zna wszystkich słów ani znaczenia utworów, ale nadal publikuje je jako swoisty amulet szczęścia.

"Tak, to ja robię wszystkie posty. Rozmawiam z jedną osobą, która czuwa nad muzyką, myślę, że o to ci chodziło (śmiech). Wiem też, że muzyka jest bardzo mocna. Nie znam wszystkich utworów, ale mniej więcej rozumiem, o czym mówią. Wielu kolegów mówi mi coś, gdy publikuję, ale już znam wszystkie wirale. Kiedy mogę, dodaję muzykę, nie robię tego, gdy wszyscy proszą. Wydaje mi się, że się kończą, już opublikowałem wiele utworów (śmiech). Nie znajduję już wielu, muszę zmieniać. Mam osobę, która mi w tym pomaga. Przyjechałem do Rio i starałem się być bardzo blisko kibiców, aby mnie rozumieli i abym ja ich również rozumiał. Wszyscy byli zaskoczeni, ale im się podobało. Kiedy przegrywamy, nie publikuję. Uważam, że było to dla nich (kibiców) ważne. To tajemnica, kto pomaga przy muzyce. Zwykle są to utwory, których słucham, zwłaszcza brazylijskie, lubię pagode. "Menos é Mais" jest świetne. Nie będę śpiewał, nawet nie próbujcie. Nie mówię po portugalsku, a chcą, żebym śpiewał po portugalsku (śmiech)." - dodał.

Obecnie głównym celem Saúla na sezon jest dobre występy w Copa Intercontinental, pomoc Flamengo w zdobyciu kolejnego tytułu oraz odzyskanie formy fizycznej na następny sezon. Hiszpan pochwalił pracę byłego kolegi z Atlético Madryt jako trenera. Dla pomocnika największą zaletą Filipe Luísa jest zarządzanie kadrą.

"Na końcu wyniki mówią same za siebie. Ale dla mnie najważniejsze jest to, że pozostał sobą. Nadal jest tak naturalny jak wcześniej. Myślałem, że będzie bardzo trudno poradzić sobie z faktem, że trener pracował już z innymi zawodnikami, wieloma z tego składu. To bardzo ułatwia sprawę. Jest osobą, która mówi, co myśli, mówi o rzeczach dobrych i złych. Często nawet nie daje mi szansy, żebym coś powiedział. Mówi mi wprost: "Nie chcę, żebyś mi odpowiadał, Saúl. Chcę, żebyś słuchał i się uczył". I w końcu to jest bardzo pozytywne, bo buduje ogromne zaufanie. Jako trener powinien doskonalić wiele rzeczy, które już zna. Możesz zapytać: "Jak to możliwe, że po zaledwie roku jako trener potrafi radzić sobie z tego typu problemami, z takimi sytuacjami?" A on potrafi sobie z nimi radzić, ale myślę, że jest to dla niego coś naturalnego. Jest zwycięzcą, zawsze chce wygrywać. Był zwycięzcą jako zawodnik, jest zwycięzcą jako trener i chce nadal wygrywać. Dlatego nie pozwala nikomu się rozluźnić. Jeśli nosisz tę koszulkę, musisz ją reprezentować na najwyższym poziomie. Nieważne, czy to mecz towarzyski, czy trening. Doświadczył tego osobiście zarówno jako zawodnik, jak i jako trener. I tak będzie zawsze, zawsze. Będzie to męczące (śmiech)." - skomentował.

Flamengo zadebiutuje w Copa Intercontinental w środę przeciwko Cruz Azul. W przypadku awansu, w trzeciej rundzie zmierzy się z Pyramids 13 grudnia. PSG czeka na zwycięzcę tego spotkania w finale, zaplanowanym na 17 grudnia.

iconautor: MentiX

icon 10.12.2025

icon08:19

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy