Udane debiuty nowych zawodników
Jeśli kibice Flamengo poszli spać w nocy z czwartku na piątek z nie aż tak mocnym bólem głowy, to było to dzięki Samuelowi Lino. Porażka u siebie 0:1 z Atlético Mineiro, mimo oszczędzenia tylko trzech podstawowych zawodników i znalezienia się o krok od odpadnięcia z Copa do Brasil, nie była bardziej bolesna tylko dlatego, że obiecujący debiut byłego napastnika Atlético Madryt pozwolił patrzeć z optymizmem w przyszłość.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Oczekiwania wobec Samuela Lino przed meczem były tak duże, że po raz pierwszy zawodnik wybrany do zilustrowania oficjalnej grafiki ze składem znajdował się na ławce rezerwowych. Ponieważ napastnik grał w Klubowych Mistrzostwach Świata dla Atlético Madryt i był w okresie przygotowawczym z hiszpańskim zespołem, forma fizyczna nie była problemem. Dlatego, mimo że odbył tylko jeden trening z Flamengo, wielu oczekiwało, że zagra w wyjściowym składzie mieszanej drużyny Rubro-Negro.
Fakt, że zaczął na ławce, był zimnym prysznicem dla tych kibiców, którzy widzieli Flamengo mające ogromne trudności na boisku i musieli czekać aż do 58. minuty na długo wyczekiwany debiut. Samuel Lino wszedł za Matheusa Gonçalvesa i zajął lewe skrzydło, wcześniej obsadzone przez improwizowanego Luiza Araújo. Różnica była jak niebo a ziemia.
W ciągu 38 minut na boisku napastnik imponował zaangażowaniem, umiejętnościami i jakością. Uprzykrzał życie obronie Atlético Mineiro swoją szybkością i krótkimi dryblingami. Pokazał też dobrą wizję gry, jak przy dośrodkowaniach do Pedro i Emersona Royala, który trafił w poprzeczkę. Oddał trzy strzały, z czego jeden zmusił Eversona do świetnej interwencji. Strzelił też gola, który jednak został anulowany z powodu spalonego.
Inne statystyki z debiutu zawodnika: 19 celnych podań na 27 prób; został sfaulowany raz, próbował wymusić dwa faule bez powodzenia i nie popełnił żadnego; wykonał także trzy przechwyty, odbierając piłkę przeciwnikom. Do tego zagrzewał trybuny gestami po każdym zagraniu. Nawet spędzając mniej czasu na boisku, był zdecydowanie najgroźniejszym zawodnikiem zespołu i najlepszym graczem meczu - otrzymał notę 7,5 w ocenie serwisu Globo Esporte.
Już sam przedsmak występu Samuela Lino wystarczył, by napełnić kibiców Rubro-Negro nadzieją, że tym razem najdroższy transfer w historii Flamengo (kosztujący 22 miliony euro) nie ugnie się pod presją, jak to miało miejsce z Carlosem Alcarazem. Jeśli "boisko mówi", jak mawia Filipe Luís, to lewoskrzydłowy już domaga się miejsca w składzie na pozycji, która ostatnio kulała - niezależnie od tego, czy grał na niej Bruno Henrique, Éverton Cebolinha, Michael czy Luiz Araújo. Jak zażartowało Flamengo przy ogłoszeniu transferu: "Zadzwoń po Samu!"
"Myślę, że Samu zdołał wnieść wiele w pojedynkach jeden na jeden. Gdy drużyna rywala gra kryciem indywidualnym, trzeba przełamać linię, żeby tworzyć przestrzenie. Mieliśmy z tym trochę trudności i dopuściliśmy się kilku kontrataków. Nie mieli klarownych okazji, ale przez nasz błąd straciliśmy bramkę. Nie będziemy nikogo obwiniać, to nasz styl gry. Musimy go udoskonalić, żeby to się nie powtórzyło. Tak czy inaczej, jedziemy tam po awans." - powiedział Léo Ortiz, chwaląc nowego napastnika Rubro-Negro po meczu.
Flamengo wraca do treningów w piątek po południu w Ninho do Urubu, gdzie rozpocznie przygotowania do niedzielnego meczu z Cearą na stadionie Castelão w ramach 18. kolejki Campeonato Brasileiro. W rewanżu Copa do Brasil Rubro-Negro zagrają z Atlético Mineiro za tydzień na Arenie MRV i będą musieli wygrać różnicą dwóch goli, aby pozostać w rozgrywkach bez konieczności rozgrywania rzutów karnych.
ROYAL I SAÚL NA DOKŁADKĘ
Samuel Lino był największym wyróżnieniem, ale warto też wspomnieć o pozostałych debiutantach tego meczu. Emerson Royal i Saúl również pojawili się na boisku - może nie aż tak widoczni, ale z kilkoma dobrymi momentami, które także dają nadzieję kibicom. Hiszpański pomocnik nie grał od maja, a prawy obrońca od stycznia.
Emerson Royal wszedł w 72. minucie i spędził na boisku 24 minuty. Guillermo Varela zagrał świetnie w obronie, ale nowy nabytek dał więcej opcji w ataku i nawet pojawił się w polu karnym, niemal zdobywając bramkę, lecz piłka odbiła się od poprzeczki. To on podał również przy anulowanym golu Samuela Lino. Do tego wykonał jeden przechwyt i miał 15 celnych podań na 18 prób.
Saúl z kolei wszedł dopiero w 79. minucie i grał tylko 17 minut. Hiszpański pomocnik zaliczył dwa dobre momenty: przerzucenie piłki do Samuela Lino w akcji, w której Everson obronił strzał na remis, oraz piękne podanie do Wallace Yana, wchodzącego w pole karne. Miał siedem celnych podań na osiem wykonanych.